Recenzja "Pisane nocą" Joanny Tylak.

Pisane nocą… kiedy dusza boli najbardziej 

Wypatrywałam jej od długiego czasu. Stała na półce w księgarni, była jakby na wyciągnięcie ręki. Ale ja wciąż czekałam. Czekałam na odpowiedni moment, aby móc to przeżyć.

 

Autorka przelewa na papier swój ból i wielkie uczucie, z jakim nie mogła się sama uporać. W pisaniu odnalazła sposób na stopniowe gojenie ran po stracie ukochanego, Jego – pisane wielką literą – którego wspomina na stronach swojej książki. On – Piotr, silny, niezależny, niesamowicie skomplikowany, jest jej mężem i ojcem jej dziecka – cząstki, która jej po nim została. Ona – Ola, wrażliwa, cierpliwa, niesamowicie wyrozumiała – kocha bezgranicznie. Zderzenie z tragicznym wydarzeniem, jakim była ciężka choroba i nieuchronna śmierć małżonka sprawia, że autorka wywraca serce na lewą stronę i postanawia zwierzyć się z uczuć, głębi których nie sposób wyrazić.

Narracja, jaką prowadzi kobieta cierpiąca daje poczucie empatii. Pojawia się wzruszenie oraz nieopisana niemoc, związana z pragnieniem zmiany przebiegu zdarzeń. Autorka w bardzo naturalny sposób pisze o miłości. Historia przeplatana jest faktami (od pierwszego spotkania dwojga, przez długoletnią przyjaźń, po stan zakochania i wspólne życie) oraz narracjami opisywanymi okiem osoby trzeciej. Ostatnia część książki ukazuje Jego punkt widzenia, Jego myśli i emocje, nawet te, wypowiadane po drugiej stronie. Autorka mówi nie tylko o bólu, to nie jest książka o „płakaniu w rękaw” – to zapis wiernie zapamiętanych chwil, codziennych czynności i drobiazgów, które nadają sens, przelotnych gestów i słów, dla autorki tak istotnych, że trwają w niej do dziś. Mówi o bezpieczeństwie, pozornie stabilnym poczuciu spokoju, który tak niespodziewanie i ulotnie zostaje naruszony…

Czytając książkę Pisane nocą odniosłam wrażenie, jakbym tam była: w tej cichej zielonej krainie, otoczona rzędami winorośli, spoglądająca na tę trójkę szczęśliwych i silnych dorosłych ludzi. Miłość niewypowiedziana nierzadko jest prawdziwsza niż tysiące zbędnych słów. Teraz to wiem… I podziwiam tę niesamowitą siłę, z jaką przyszło bohaterce książki iść dalej przed siebie. Niech idzie i niech będzie silna. Niech pisze, ponieważ warto ją czytać, wnikliwie, angażując wszystkie organy odpowiadające za „czucie”.

„Niektóre zmiany są nieodwracalne” – taką wywołała we mnie książka Bożeny Pajdosz.

Joanna Tylak

Wywiady

  • Wywiad z Katarzyną Łochowską +

    Zapraszamy wszystkich Państwa na wywiad z Katarzyną Łochowską pod linkiem: www.kulturantki.pl/wywiady/wszystkie-opisane-sytuacje-kiedys-sie-wydarzyly-choc-mozna-w-to-nie-uwierzyc-rozmowa-z-katarzyna-lochowska/ Czytaj dalej
  • Magdalena Ludwiczak - matka, żona i pisarka. +

    WK. „Dziewczyna z zaułka” to Pani druga powieść i przyznam szczerze, że dość kontrowersyjna. Opowiada bowiem o dziwnej przyjaźni pomiędzy Czytaj dalej
  • Tomasz Kowalczyk na blogu "Subiektywnie o książkach" +

    Czytaj dalej
  • Wywiad z Jadwigą Śmigierą, autorką powieści "Zwariowałam". +

    Czytaj dalej
  • Joanna Svensson i "Klucz do nieba". +

    Czytaj dalej
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6

Zapowiedzi

  • "Krawatki w kwiatki" - Dorota Nowicka +

  • "Wakacje u starożytnych? Czemu nie?! - Joanna Baran +

  • "Jad" - Jolanta Bartoś +

  • Tęskniąć w dwie strony" - Magdalena Ludwiczak +

  • "Bez wytchnienia" - Michał Matuszak +

  • 1
  • 2